Lejce i stepem zamroczonym śmignął,

Ciągnąc za sobą mojej pieśni syna. —

Że Polak daje się wieść — nie nowina!

Widziałem — Ale stój, Muzo! bieg krzywy

Tu nie przystoi wcale. — Miesiąc świeci,

Na koniu wiedźma, gałęzią pokrzywy

Smaga po zadzie konia i tak leci

W srebrnej koronie jak anioł straszliwy!

O którym roją na pół senne dzieci,

Że ma koń89 ze mgły, z wężów srebrnych bicze,