Gdzie wiatr przychodzi po szczelinach wzdychać

I ma Elektry5 głos — ta bieli płótno

I odzywa się z laurów: jak mi smutno!

Tu po kamieniach z pracowną Arachną6

Kłóci się wietrzyk, i rwie jej przędziwo.

Tu cząbry7 smutne gór spalonych pachną;

Tu wiatr, obiegłszy górę ruin siwą,

Napędza nasion kwiatów — a te puchy

Chodzą i w grobie latają jak duchy.

Tu świerszcze polne, pomiędzy kamienie