I wbiegło złote, i do nóg mi padło.
Z razu myślałem, że ten co się wdziera
Brzask, była struna to z harfy Homera12 —
I wyciągnąłem rękę na ciemności
By ją ułowić i napiąć i drżącą
Przymusić do łez, i śpiewu, i złości
Nad wielkiem niczem13 grobów — i milczącą
Garstką popiołów: ale w mojem14 ręku
Ta struna drgnęła i pękła bez jęku.
Tak więc — to los mój, na grobowcach siadać