Pójdzie na świata bezdroże,

Jako szatanowie czarni,

Pędząc gdzieś pod błyskawice,

Do mglistej w deszczu latarni,

Przez krwią zbryzgane ulice,

Śród zgiełku i tarabanów;

Z odwagą w sercu umarłą

Bez sądu położyć gardło.

Proszę więc wielmożnych panów,

Abyście go od tej chwili