Winnych, że w jasności ślepi.

Oto miecz z płomieni różnych,

Co wkrótce niebo rozszczepi,

Potem się na domach próżnych

Powali, świszcząc jak żmije,

I powali, i nakryje

Gwałty, płacz, mordy rumiane

I to miasto wyrzynane

Jak anioł ognia pochłonie.

I podobny jest koronie