Sine włóczą się gromady

Z krwią i ogniem pod powieką;

Zgniłe prześcieradła wleką,

A głowy w skrwawionych chustach

Wspierają na rękach chudych,

Z węglem i ze krwią na ustach,

Pełni plam zielono-rudych,

Ponurzy jak rozbójnicy,

Jak wilcy na krew gotowi.

Przypatrzyłem się ludowi,