Gdzie dom... spojrzeć, to mogiła,
Gdzie łóżko, tam trup być musi.
Par cięży, powietrze dusi,
Gwiazdy, jakby przelęknione,
Chodzą smętne i czerwone;
Wyją psy na pustych bramach
I rwą zębami łańcuchy.
A w polu, przy trupich jamach
Jakieś płomienie jak duchy
Stoją, czasem szyję zegną