Napadły na ciemne lochy,
Gdzie polskiego księdza skryto
I przed białym karmelitą
We krwi i czarnych kajdanach,
Popadały na kolanach,
Sine pokazując strupy
I krzycząc, że zaraza je goni.
KRECZETNIKÓW
Ot ja teraz poszedł w trupy!
Ot Puławski! szpada w dłoni