nie przeżyć z nimi tych popołudni, nie usłyszeć tych słów,

stać tam, gdzie się wtedy stało, jeśli akurat padało,

stać w deszczu — bylebyś nie umarł.

To jest najdokładniej to, o co nie należy prosić.

Przekład

Z ulicy przez okno widzę, jak mama stoi przy zlewie

w płonącym domu, sama płonąc od dobrej chwili,

niedużo z niej zostało, właściwie sam profil. Minie trzydzieści lat

i moja córka będzie przez okno z ulicy

podglądać, jak płonę w płonącym domu. Nawet nie wiem,