Skrycie trzymał łup wojenny. Za miłą kiedyś tęsknił rok,
A siebie wciąż wskrzeszał. Został pokonany winem
Teraz w gaju flora kwiatów kryje jego potłuczone binokle.
Co skryte w zgiełku poronionego życia, kto weźmie? Jak poraniony?
Kto upada w dół nagły, a służący bagna przecinają go żelazem wpół,
by uwolnić od kary i wypuścić w lesistej okolicy śniadość?
Łup mój miła żono, grzech twój niedostatek. Wzdryga się kurtyna.
Ha! Tutaj krew, tutaj nóż pomoże! Rzeczenico grzywnę płać!
Lecz kto weźmie, czyja grzywna? Requiem1 ducha, żagiel krwawy,
Zakład i rykoszet. Nie masz popełnienia bez przykładnej kary.