— Gdzie? — natarł Biegl.

— Na dworze.

— Gdzie na dworze?

Polana nie wie, gdzie spojrzeć.

— Za wsią.

— Co pani robiła za wsią? Więc co? Prędzej!

Polana milczy.

— Pani miała z nim schadzkę, prawda? — zaczyna znowu Gelnaj.

— Nie! Bóg mi świadkiem! Spotkał mnie przypadkowo...

— Gdzie? — naciera znowu Biegl.