— Skąd pani wie?
Polana zagryza usta.
— Nie wiem.
— Chodźcie no, Hordubalowo — rzekł twardo Biegl. — Tam, nad zwłokami tego zamordowanego, powiecie nam więcej.
Polana zatacza się jak pijana.
— Dajcie jej, panowie, spokój — woła Wasyl Gerycz Wasylów — jest ciężarna.
II
Gelnaj siedzi na podwórku i pozwala Bieglowi przetrząsać całą zagrodę. Ten zaś węszy, węszy, a oczy płoną mu od nadmiaru gorliwości. Zbadał dokładnie stajnię i oborę, wszystko obejrzał, a teraz szuka czegoś nawet na strychu. Rozruszał się porządnie i jest w swoim żywiole. Takie to sprawy tego świata, myśli Gelnaj. Mnie wystarczą Cyganie i pilnowanie porządku... No, niech i Karolek ma trochę swojej roboty.
Z izby wychodzi doktor i zbliża się do pompy, aby obmyć ręce. Podbiega do niego Biegl i wypytuje niecierpliwie:
— Więc co? Więc co?