— To się pokaże przy sekcji — odpowiada doktor. — Ale powiedziałbym, że to był jakiś gwóźdź czy coś takiego. Ledwo dwie, trzy krople krwi... Dziwne.
Polana niesie mu ręcznik.
— Dziękuję, pani gaździno. A słuchajcie no, czy mąż nie był czasem chory?
— Wczoraj leżał, miał widać gorączkę.
— Aha. A pani spodziewa się dziecka, prawda?
Polana rumieni się gwałtownie.
— Aż na wiosnę, wielmożny panie.
— Nie na wiosnę, matuchno, ale około Nowego Roku jakoś. Prawda?
Biegl mruga oczami, wielce zadowolony, i spogląda za oddalającą się Polaną.
— Otóż byłby i motyw, Gelnaju. Hordubal wrócił z Ameryki dopiero w lipcu.