Oskarżony nie przyznaje się. Nie zabił Juraja Hordubala, spał tej nocy w domu, w Rybarach. Te pieniądze za belką dostał od gazdy jako wiano104, bo miał się ożenić z Hafią. Diamentu do cięcia szkła nie kupował. Z gaździną poufałych stosunków nie miał. Nic więcej nie ma do powiedzenia.

Oskarżona nie poczuwa się do winy. O morderstwie nic nie wiedziała, dowiedziała się dopiero rano. Na pytanie, w jaki sposób dowiedziała się o śmierci Juraja Hordubala, odpowiada, że widziała tylko wybite okno. Z parobkiem stosunków nie miała. Ten diament do szkła kupił przed laty gazda sam. Morderca musiał wejść oknem, ponieważ drzwi wychodzące na podwórko były przez całą noc zamknięte na zasuwę.

Siada posiniała, brzydka, w ósmym miesiącu ciąży. Z powodu jej ciąży musiano śpieszyć się z rozprawą.

I proces toczy się dalej z nieubłaganą rutyną maszyny sądowniczej. Odczytuje się protokoły i orzeczenia ekspertów, słychać szelest papieru, przysięgli udają, że pobożnie i wnikliwie śledzą każde słowo zapisywane w rejestrach sądowych. Oskarżona siedzi bez ruchu jak kukła, tylko jej oczy biegają niespokojnie. Szczepan Manya ociera czoło rękawem i wysila się, aby zrozumieć to, co się czyta. Kto wie, jakie w tym są kruczki, kto wie, co wielmożni panowie z tego wszystkiego zmajstrują. Głowę z szacunkiem przechyla na bok i słuchając, porusza ustami, jakby każde słowo powtarzał za czytającym.

Sąd przystępuje do przesłuchiwania świadków.

Woła się Wasyla Gerycza Wasylowa, wójta z Kryvej. Wysoki, barczysty chłop, powoli i z powagą powtarza słowa przysięgi. Był jednym z pierwszych, którzy ujrzeli trupa. Owszem, powiedział, że to jest robota domowa. Dlaczego tak sądzi? Prosty chłopski rozum, proszę pana sędziego.

— A czy wam, Geryczu, wiadomo, że Polana Hordubalowa miała stosunki ze Szczepanem Manyą?

Wiadomo. Sam jej czynił z tego powodu wyrzuty jeszcze przed powrotem Juraja.

— No, a Hordubal, był zły dla żony czy dobry?

— Powinien ją był sprać, wielmożny panie — oświadczył Wasyl Gerycz Wasylów — wygnać z niej diabła. Nawet jeść Jurajowi nie dawała.