— Nie płacz, kupię ci cukierków.
I dziewczątko podskakuje z uciechy.
Rozprawa toczy się dalej, ale czasem zadzierzga się coś w węzeł, który musi rozplątywać kilkoro rąk. Zeznaje Pjosa, zwany Huzarem, potem Aleksa Vorobec Metrów i żona jego, Anna, a także żona Kobyły Herpaka. Wszyscy mówią o obecnej tu kobiecie, Polanie Hordubalowej. Ach, Boże wszechmocny, ileż ludzie wiedzą o ludziach! Co za sromota108! Nie potrzebuje Bóg sądzić, bo ludzie sądzą. Jako świadek zgłasza się niejaki Misio, pasterz.
— Podejdźcie, świadku, przysięgać nie potrzebujecie.
— Co?
— Przysięgi nie trzeba. Ile lat macie?
— Co?
— Ile macie lat, Misiu?
— Nie wiem. Co tam lata! W imię Ojca, Syna i Ducha. Posyła mnie do was Juraj Hordubal, żebym wam powiedział, że żona jego była dobra i wierna.
— Słuchajcie, Misiu, co to znaczy, że was posyła? Kiedy was posłał?