— Co?

— Pogadać trochę.

Misio nic, tylko mruga. Tu na górze odzwyczaił się od gadania. Hordubal kładzie się w trawie i wsparty na łokciu wtyka sobie do ust zerwane źdźbło trawy. Tu jest inny świat, nawet rozmawiać nie trzeba. Obejdzie się. Od kwietnia do września pasie tu bydło Misio i przez cały tydzień nie widuje żywego ducha.

— No, cóż, Misiu, czy byłeś kiedy tam w dole, gdzie jest równina?

— Co?

— Byłeś na równinie, Misiu?

— A, na równinie? Nie byłem.

— A tam, na górze, na Durnym, byłeś?

— Byłem.

— A tutaj, za tą górą, nie byłeś?