— Żonę masz, Misiu?
— Co?
— Czy masz żonę?
— Nie mam.
Nad równiną nie ma takich obłoków jak tutaj. Tam niebo jest puste, ale tutaj obłoki jak krowy na pastwisku. Człowiek leży sobie na murawie i pasie. Obłoki zdają się płynąć, a człowiek płynie razem z nimi i dziwi się, że może stawać się taki lekki i płynąć z obłokami. Dokąd pójdą te obłoki wieczorem? Będzie tak, jakby się rozpłynęły, ale czy może coś zapodziać się i zagubić bez śladu?
Hordubal znowu wsparł się na łokciu.
— Chciałem cię zapytać, Misiu, czy nie znasz jakiego ziela na miłość?
— Co?
— Ziela, co wzbudza miłość, lubczyku. Żeby się na ten przykład dziewczyna w tobie zakochała.
— A — mruczy Misio — ja tego nie chcę.