Co to, co to, że lampka nie chce świecić? Hordubal naciska guziczek, obraca lampkę na wszystkie strony i smutnieje.

— Cóż to się zrobiło? Aha, niezawodnie48 wyschło coś tam w środku, gdzie jest ta elektryka. Widzisz, na lower-decku było tak gorąco. Ale świeciła bardzo jasno, Hafio, jak słoneczko. No, poczekaj, przywiozłem ci obrazki, zaraz je zobaczysz! — Hordubal wyławia z walizki karty powycinane z magazynów i gazet, którymi poprzekładał swoją odzież. — Pójdź, Hafio, i popatrz, żebyś wiedziała, jak wygląda Ameryka.

Dziewczynka wierci się z wielkim zakłopotaniem i ogląda się za matką. Polana sucho i surowo wskazuje głową: Idź! Dziecko nieśmiało i niechętnie szura się ku temu wysokiemu obcemu człowiekowi. Ach, wyrwać się z izby, wybiec na dwór i polecieć do Mariki, do Zofki, do dziewczynek, które tam za stodołą zawijają w poduszkę takie pocieszne, małe szczenię.

— Patrz, Hafio, na te ładne damy. A tu, spójrz, jak ci się biją, co? To się nazywa football, wiesz? Taka gra amerykańska. A tu znowu te wysokie domy...

Hafia dotyka już jego ramienia i nieśmiało pyta:

— A co to jest?

Juraja Hordubala zalewa radość i wzruszenie: więc dziecko już się przyzwyczaja.

— To? To jest, wiesz... Felix the Cat49.

— Ale przecież to jest kizia50! — protestuje Hafia.

— Ha, ha, ma się wiedzieć, że to jest kizia! Jesteś bardzo mądra, Hafio! Tak, to jest taki amerykański kocur, all right51!