— A co on robi?
— Wylizuje taki tin52, rozumiesz? Takie blaszane pudełko od konserw. To jest advertisment53 od konserw, wiesz?
— A co tu jest napisane?
— To jest... to pewno coś po amerykańsku, Hafio, ty tego nie zrozumiesz. Ale tutaj, te statki — Hordubal szybko zmienia temat rozmowy. — Takim okrętem jechałem.
— A co to jest?
— To są kominy, wiesz? Te okręty mają w środku parową maszynę, a w tyle taki... taki propeller54...
— A co tu napisali?
— Przeczytasz sobie kiedy indziej. Umiesz przecież czytać, czy nie? — odpowiada Hordubal wymijająco. — A tutaj, widzisz, zderzyły się dwa wagony...
Polana stoi na zaprożu, z rękoma założonymi na piersi i suchymi, upartymi oczami rozgląda się po podwórku. Tam w izbie, za nią, pochylają się ku sobie dwie głowy i męski głos wolnymi słowami stara się wytłumaczyć, co jest to i co tamto.
— Takie rzeczy robią w Ameryce, Hafio, a to, patrz, to ja sam kiedyś widziałem — A potem ten głos utyka jakoś, waha się i mruczy: — Idź, Hafio, idź zobaczyć, gdzie jest mamusia.