błędny ognik ciepłych listopadów.
W Wambierzycach cztery dzwony
złożone do grobu; głuche stoją
w szczerym... Uderzam kamieniem,
syn poprawia z drugiej;
zapomnianym imieniem,
chyłkiem, miedzą, wzgórzem
przeciska się jęk.
„Idźmy. Kogoś boli”.
błędny ognik ciepłych listopadów.
W Wambierzycach cztery dzwony
złożone do grobu; głuche stoją
w szczerym... Uderzam kamieniem,
syn poprawia z drugiej;
zapomnianym imieniem,
chyłkiem, miedzą, wzgórzem
przeciska się jęk.
„Idźmy. Kogoś boli”.