Myślał, że czego braknie, tego nie ma,
że tysiąc razy znaczy tysiąckrotnie,
że fasolowy sos robi się z fasol
i że od deszczu ochrania parasol.
Czasem też bawił się wspomnień zabawą,
niejedną złoto- znał i czarno-brewą —
z tych jedna miała pierś lewą i prawą,
a druga miała pierś prawą i lewą...
Tą przeżuwaną znudziwszy się strawą,
patrzał bezmyślnie za skrzydlatą mewą,