I wyciągały mu się ku niej ręce

i pierś pękała z żalu i tęsknoty...

Widział jej usta krasne i dziewczęce

i szafir oczu raz srebrny, raz złoty...

Widział jej blade, przejrzyste rumieńce,

półciemnych włosów miękkie, bujne sploty,

i urokami czarujące łono — —

i wkoło wodę pustą, nieskończoną...

Ogromną wodę, po której okręty

szły, białym żaglem świecąc się pod słońce;