sądząc, że wielce się przez to „królewni”,

„anielkowuje”, podnosi i święci,

i że z Henrykiem, co gdzieś dla niej kona,

jest ponad wiele kobiet — wyróżniona.

W jej biurku leżał list. Miał z Bazylei

pieczęć, pisany być musiał w wagonie.

List ten brzmiał: „Pani! Więc reszta nadziei

jak kamień w wodzie niezgłębionej tonie?!

Więc tak?! Huczące wśród śnieżnej zawiei

Alpy mi zdają się walić na skronie — —