tak mi z twych oczu szedł blask w głębię ducha...

Dziś co?... Ta pustka Alp dokoła głucha...

Pamiętasz? Nie raz to i nie dwa razy

mdlałaś w ramionach moich, o Irenko,

niezrozumiałe mi szepcąc wyrazy

i włosy moje plącząc drżącą ręką...

Chciałażeś tylko zmysłowej ekstazy?

Upojeń? Szału? Tak?... Ach! Jeszcze miękką

twą kibić czuję tu, na moim ręku,

przegiętą, w włosów rozsypanych pęku...