potem wyjechał, zaś ona miodowy

czas przepędzała w Nizzy, gdzie się pławił

pan Kufke w morzu i kwiatach. W okowy

Amor go srogie wziął i srodze dławił,

bo wśród akacyj chodząc i wśród bluszczu,

pan Kufke stracił dziesięć funtów tłuszczu.

A żona nie utyła... Rok upływa,

pani Irena jest zawsze powiewna.

Mówią, że trochę ma wstrętu do — — piwa...

Mówią — — lecz rzecz to nie jest wcale pewna...