i list włożyła między stos koronek.

Mąż wrócił. Wyszła z twarzą niewesołą,

siadła do stołu i, biorąc za trzonek

widelca, naprzód przyjrzała się wkoło

ścianom, obrazom, zwierciadłu, papudze,

a potem rzekła z wolna: „Ja się nudzę”.

„Nudzisz się, żonko?! Mieć takie pokoje!

Nikt nie ma mebli ładniejszych w Warszawie!

Nudzisz się?!” — „Nudzę.” — „Chcesz, to, serce moje,

nowe obicie do salonu sprawię?”