Miała też ganek na morze rzucony,

na wodę z różu, srebra i błękitu,

cichą, głęboką, pustą i niezmierną,

i w szafie asti21, szampan i falerno22.

Było w południe. Siedzieli oboje

w parku nad morzem. Jej płynęły z głowy

złotawych włosów wite w loki zwoje

na smukłych ramion kształt alabastrowy.

Nosiła w domu na pół greckie stroje,

które jej wdzięki kryły do połowy,