i teraz, w białej tuniki rozcięciu,
widać jej było białe biodro w zgięciu.
Na morze oczy obróciła duże,
łagodne, smętne, czyste oczy Psychy23,
i wodząc nimi po złotym lazurze,
miała w nich morza uśpionego cichy,
błękitny uśmiech. W drobnej dłoni róże
trzymała, wielkie więdnące kielichy,
co miały w blasku więdnących szkarłatów
ten dziwny smutek konających kwiatów.