Tej chwili Henryk znad róży kielicha:
„Verweile doch, du bist so schön!...26” rzekł z cicha.
„Verweile doch!...” Poza nim cmentarz życia,
powiędłe myśli, albo wbite w błoto,
wszystko stracone i nic do zdobycia,
i serce próżną stargane tęsknotą...
Przed nim?... Z przeszłości ciemnego ukrycia
jutro — twarz bladą śmiertelną martwotą
wychyla, widmo straszne i pokutne,
trwogę niosące, i jak trumna smutne.