Po tym wypadku on zerwał ze światem

i cały chłopom oddał się u siebie.

Był im i ojcem zarazem, i bratem,

bronił ich, karmił na swym własnym chlebie —

za to psu jego chłopi oczy batem

wybili, potem ukradli mu źrebię —

(psu, bo szedł drogą; źrebię, bo się dało) —

wreszcie spalili mu krescencję8 całą.

To zniechęciło go i osiadł w mieście,

gdzie z artystami żył, bo lubił sztukę.