i wodzie w lilie ubrawszy krawędzie,
flamingi na nią puścił i łabędzie.
W alejach parku, w cyprysowych cieniach,
rozstawił białe boginie kamienne;
na okwieconych stały podniesieniach
prześliczne, nagie, nieruchome, senne...
Srebrzyste w srebrnych księżyca promieniach,
w promiennej słońca jasności promienne,
na tle drzew ciemnych bieliły się cudnie,
blade wśród nocy, świetlane w południe.