obrosły gąszczem konarów aż do stóp,

w milczeniu stał i ciszy leśnej strzegł.

I nic nie rwało jej; jak ciemny grób

milczał ten las, tonąc w ponury mrok.

Tam szedłem sam — szeleścił w ścieli5 krok,

to patyk trząsł, to bełkło6 trzęsawisko.

Gdziem był? — tak, wiem: ja byłem ludziom blisko,

ale mój duch, jak niegdyś na Jeziorze

Królewskim, zszedł z kolisk ludzkiego świata,

i wszystkie w tłum zbiegły się ku mnie lata,