(Ranek)

Są gdzieś miasta szczęśliwe,

Są, nie na pewno.

Gdzie między giełdą i morzem

W pyle morskiej piany

Czerwiec mokre warzywa wysypuje z koszy

I na taras kawiarni słońcem opryskany

Lód wnoszą, a kobietom kwiat pada na włosy.

Barwy dzienników nowych co godzina

I spór o dobro rzeczypospolitej.