Piszesz mi, że siostrze Twojej Mariannie kilka partii się trafia; życzę, aby wybrała stosowny związek i uczciwego człowieka, to szczęście małżeństwa stanowi.

Do Jana Świdzińskiego

Dnia 12 stycznia 1790

Postępowanie Twoje względem brata i sióstr czyni zaszczyt Twemu sercu i sposobowi myślenia; czyń tak zawsze z tąż samą uczciwą rzetelnością, a będziesz powszechnie szacowany, Bóg Ci błogosławić będzie!... Skoro się dowiesz, że Księżna Kasztelanowa jest w Warszawie, jedź tam natychmiast, jej przyjaźń jest nieoszacowana. Ale ostrzegam Cię, iż chcąc ją pozyskać, trzeba z nią postępować otwarcie i z ufnością.

Do Anieli Szymanowskiej

Dnia 30 czerwca

Odebrałam list Twój z doniesieniem o przyszłym zamężciu siostry Twojej Marianny. Wyznaję, że spełniły się w tym modły moje, bom dawno życzyła hrabiego Jabłonowskiego dla jednej z siostrzenic moich. Znałam bardzo dobrze ojca jego, równie był szacowany dla379 przymiotów serca, jak dla rozumu; jak mi piszesz, syn je wszystkie odziedziczył. Dziękujmy Bogu za opatrzność, którą w postanowieniu sióstr Twoich pokazuje, to Ci powinno być pociechą. I druga także, Zofia, idzie za Karczewskiego? Tego ojca nie tyle znałam. W rozpaczy jestem, że nic dla obudwóch w ten moment uczynić nie mogę, ale interesa nasze w bardzo złym stanie, tak z powodu wojny, jako i dla smutnych okoliczności, w których się Polska znajduje. Czuję bardzo, co by uczynić należało, ale muszę jeszcze czekać owej szczęśliwej pory, kiedy moim użyteczną być potrafię. Jeszcze ich więc dwie pozostanie... Ufność w Bogu! Nikt jej więcej nade mnie zalecać nie ma prawa. Bóg kierował przeznaczeniem moim. On mi dopomógł do przebycia wszystkich udręczeń i zawad losu mojego. Nie sądź, kochana Anielo, ażebym i teraz bardzo silnych nie napotykała, ale ten Bóg, który mnie dotąd wspierał, i teraz nie opuści; On dopomoże do przebycia ich, On mi pozwoli zapewnić los córki i być kiedyś użyteczną moim. Z Jego ręki jedynie spodziewam się tego szczęścia i mam je za nieochybne... I teraz w wielkich byłam niespokojnościach: córka bardzo mi chorowała ze skutków kataru. Kaszle jeszcze, ale mi ręczą, że ani na teraz, ani na potem nie mam się czego obawiać. O, bodajby żadna z córek Twoich nie dała Ci nigdy do takiej trwogi powodu!

Dnia 19 lipca

Do niczego jestem: tak mnie dręczy niespokojność o zdrowie Księżnej Kasztelanowej; przyjaźń Twoja, kochana Siostrzenico, obudza mnie z tego odrętwienia, bo od Ciebie wiadomości o Ciotce się spodziewam. Były tu listy z Polski donoszące, że jej zdrowie w złym stanie — Tyś ją widziała, napiszże mi jak najprędzej, jak się miewa. Ach, jakże to przykro daleko być od osób ukochanych! Bywaj zdrowa, kochana Anielo! Słabe pióro moje, żeby Ci moc przywiązania mego wyrazić mogło.

Do Księżnej Kasztelanowej Krakowskiej