się oddawałem różnym pomysłom —

i komedię napisać chciałem8,

ale nic z tego nie wyszło.

Zostało rękopisów miasto,

ciasny pokój i mała żona,

i ten pies, co chodzi za mną od lat trzynastu,

ten bal u Salomona.

Co do komedii — trochę żal:

cienista loża, jasna kasa,

a potem raut i frak, i bal...