unerwieniem, mózgiem elektrycznym —

jeszcze więcej, aż w chaosy powikłań,

w tropikalną furię, w gin50 diabelski,

aż w morderstwo, wzdłuż ścian smugą, smugą,

kocią łapką, w okno, przez gałązki,

aż na niebo, w nonsens, w konstelacje,

w katarynkę Wielkiej Niedźwiedzicy.

Jeden poeta przy bufecie

zwierzał się drugiemu poecie:

— Ja, proszę pana, robię tak —