rozumie pan, biorę to w ręce.
— Ach, niby co, illustre confrère51?
— Ach, niby temat, cher confrère52.
I potem, kiedy już go mam,
to niby kiedy już to czuć,
że niby wzeszło, że dojrzało,
i to wtedy... tak, tak — jeden gin...
Kiedy ognista salamandra53
zaczyna piersi obejmować,
te chłodne piersi myśliciela,