Najpierw był ojciec. Każdy ojciec jest zły.

Miał swoje wyrachowania, swoje serce,

potem mieli w sercach po iskierce

i za miesiąc już byli na ty.

Potem syn się urodził — niby ja,

niby ty, niby ona — któż to wypowie?

Mogłem się urodzić z wodą w głowie,

ale właśnie, że nie... tra-la-la.

Kiedy syn rośnie, muzyka pociąga syna,

więc lubi siedzieć przy fortepianie.