A przy fortepianie jest zawsze taka pani,
która się potem przypomina.
Mogą być również marki60 pocztowe, tran61
i „do szkoły, mój aniołku, do szkoły!”
W cieniach szkoły uczą melancholijne bawoły,
stąd onanizm — przez tę panią — mais ça dépend62.
I powoli wchodzi w głowę świata klin;
człowiek ma ławkę w parku, stary smyczek,
zna już słowo „bordel”63, sens pożyczek
i najświętsze słowo „c’est la lune”64.