A świt się w pyski maskaronów90

lał jako woda — miast91 odwrotnie.

Jeśli ty myślisz, że to jest takie ważne,

to cóż, można i o tym powiedzieć:

widzisz — po prostu nie lubię sam w domu siedzieć

z sercem takim trwożnym, nieodważnym.

A wiem, że z tobą wszystko się jakoś wiąże,

listki w niebo puszcza i stwarza.

I znów, i znów z końca ciemnego korytarza

zbliżasz się jak świecący posążek.