Pozwól mi jeszcze włosy trochę w dzikim winie zawikłać,

moje bezradne ręce

pozwól w przeszłości zanurzyć jak w piosence

z małym refrenem „nie gniewaj się,

weź mnie na piersi swoje i nie wydaj światu”.

Jeszcze przez chwilę bądźmy drzewem pochylonym,

wodą, słońcem, bezbolesnym początkiem tematu.

Jeśli to wszystko piszę, moja maleńka żono,

złoty, maleńki boże mój,

to przecież wiesz, że są nam potrzebne pieniądze