noce w mrocznych winiarniach, komersze6 i szpady.
Faktycznie, pamiętamy „moce infernalne”
i „Poemat o piekle”, i liścik Lechonia7,
twoje usta za duże, spalone przez koniak
i przez miłości słotne, a fenomenalne.
O, poeto najsłodszy, hodujący kwiatki,
robiący tricki lepsze niż święty Franciszek8,
pustkę serca wyleczył ci pełny kieliszek
i krawat, w którym lśniła duża łza twej matki.
A kiedy przychodziły noce niepogody,