się urodzi, chociaż dwie głowy widać, do latania niezdatne

ma pióra jak ulał, nie po myśli, nie po naturze. Rok po roku

przychówek niby jest, niby nie ma, ale liże ręce. Zadanie moje:

NIC przygotować dla wszystkiego stworzenia,

co w tak lichą skorupę zechce.

Wilk

Dużo po lasach wymowy, którą lekceważy ucho leśnego.

Teraz, odkąd jestem w mieście, winszuję sobie. Wydawało

mi się kiedy indziej byle nie ludzkim głosem udane i wyło.

Lżej się to udaje we znaki nad stołem.