A to sztuka
Przeszłam? przeskoczyłam ile metrów czasu i jak to się sły-
szy — górę wysoko, a dolinę nisko? Mierzę tętno, składam go-
dzinę, w której mi się dzieje pomaleńku po cichu zapodziewa
między sobą, między sobą i tobą, i krwią, krwią wydźwignię-
tą i krwią spadającą, krwią zużytą i znowu wtłaczaną między
nas, tak nuci się metr po metrze.
Wszystkiemu można rodowód
Za gładko nam idzie. Byle prędzej do wyzwolin, żeby majstra
ugłaskać. Strużemy tu każdy swoje w przywleczonym klocu,