namknie się kto zaraz inny staje na niepewnych nogach, jesz-

cze mchem obrosły, jeszcze od lasu nie odrósł. Do kogutków,

do niedźwiedzi, do dłubania świata. Darz bór trocinom,

a znajdzie się może ostrużyna Boga. To na co ją jeszcze roz-

skubać, gdzie popchnąć?

Po ciemku trafić do swego

Tyle różnych mocno żyje po świecie, gdy wypatrzę, chudną.

Ten kogut niedooglądany, nieodnowiony ptakiem, wypiał

więcej, niż ogarnął skrzydłami: ogromne, brzuchate na

mgnienie — i zapadł. Inne moje nie dają echa. Źdźbło po