żeby mi pisklę ognia na dłoni nie umarło.

Odeszli. Noc po nocy. Coraz to krzyk za gardło

i tylko cisza po nich i dzwoni śniegu słup,

ale się głupie ciało jak ciężki pień uparło,

choć rano — ktoś się potknie o mój dymiący grób.

6 stycznia 1944

Wiersz o cierpieniu

Matce

Są ściany z wszystkich czterech stron

jak pola pełne śniegu