jakby w nie wiatr nasączył krwi,

ściany zamknięte wspólną winą

jak dom bez drzwi.

I krzyż jest czarny zawieszony

na jednej z czterech nagich ścian,

i Bóg ogromny, jakby tony

w przestrzeni zmarzłe wielkich dzwonów,

i ciemność wieje z pięciu ran.

My ciągle senni. Ból daleki,

niezrozumiany nigdy do dna,