Oto się liście z łodyg tęgich rwą,

jak żywe gwiazdy lecą, jak motyle lśnią

nad ludzką nędzą ciemną i kaleką

i dźwięk wydyma kwiaty na kształt złotych trąb.

Poszukaj tam, w splątanych burzach traw,

w naczyniach roślin napełnionych życiem,

gdzie w kroplach deszczu czeka cię odbicie

Boga żywego w łunach żywych barw.

Liście po żyłce odczytaj do dna,

aż w oczach twoich jak drzewa wytrysną,