które wiążą jak wstążka rzeki

powitania, boje nasze dalekie.

Cóż jest więcej nad gest niewidoczny,

przerzucony jak zielona struna

nad miastami huczącymi w łunach,

nad stawania się obłok mroczny?

Mostek wiotki, taki śpiewny, pomocny.

I nie grzmiące to nasze witanie,

nie olbrzymie, ale ręką, gdy dotkniesz,

jest jak deska dębowa od łez mokra,