A tam się dzień zaczynał. Na fujarce dął
proste pieśni aniołek u kościoła wrót,
a potem się rozkładał dym i mówić jął3
anioł bladoliliowy: «Oto widzisz głód,
oto widzisz nienawiść i tę pychę złota».
Słyszałem — płakał jęk jak jęk bolesny młota,
który z uporem obok przy kowadle bije
i gniecie, a żelazo boleśnie omija.
Szli czarni, wychudzeni, z błyskiem żądzy ślepym,
jak nędzne i żałosne, milczące pogrzeby,